Program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”  zostanie zniesiony. Jeszcze dzisiaj autor ma spotkać się z prezesem TVP, by poznać powody likwidacji programu. W mojej ocenie jest to spotkanie raczej kurtuazyjne, które nic do sprawy nowego nie wniesie. Panie Janie! „Wyrok” na pana już zapadł i żadne spotkanie tego nie zmieni. Niech pan porzuci wszelką nadzieję, bo choć ponoć ona umiera ostatnia, to powinien być pan realistą. Kiedy PO odbiła media publiczne, a tym samym przejęła wszystkie „perły w koronie” pański los był już przypieczętowany. Była to tylko kwestia czasu i dowolnego pretekstu. Na nic się zdadzą (szlachetne) protesty i apele. Nikt nie będzie z nimi się liczył. W aksamitnych rękawiczkach, ku uciesze młodych wykształconych z wielkich miast, zostanie pan doprowadzony na miejsce straceń i ścięty. A gawiedź będzie zanosiła się śmiechem. Jutro niech nie bierze pan gazet do rąk – szkoda będzie tracić smaku dnia, choć czym oni mogą pana jeszcze dotknąć? Cały ten przemysł nienawiści gotowy jest znaleźć igłę w pańskim oku, cały tartak nosząc we własnych pustych oczodołach. Z tolerancją na ustach niszczą wszystko i wszystkich, którzy stoją im na drodze. Jeszcze musicie dorżnąć „Rzeczpospolitą”. Oto w środku Europy znajduje się kraj, w którym ok. 40 procent wyborców pozbawionych jest swobodnego dostępu do mediów. I to się panu, panie premierze Tusk, udało. Nic tak panu się nie udało jak to! Wiem, że jesteście zadowoleni z siebie. Napoleon Bonaparte mawiał, że głupcy są z siebie wiecznie zadowoleni… Fala już wzbiera i kiedyś was zmiecie, a wraz z nią powróci Pospieszalski.