Przecieki z WikiLeaks pokazują naiwość polskiej polityki zagranicznej względem USA i Niemiec, z drugiej strony weryfikują postawę naszych „sojuszników”. Żeby sprawa była jasna nie jest to zarzut skierowany tylko w stronę obecnie rządzącej koalicji. My, politycy PiS z czystym sumieniem też możemy uderzyć się w piersi. Amerykanie, którzy wiedzieli, że tarcza antyrakietowa, to byt zwyczajnie wirtualny. Niemcy, którzy jeszcze rok temu nie chcieli planów ewenualnościowych na wypadek ataku na Polskę. Oto nasze sojusze! Panie broń nas od przyjaciół, bo od wrogów sami się obronimy – rzecze stare porzekadło. Nie czas, by narzekać, bo mleko zostało już rozlane. Należy patrzeć w przyszłość. Wiem, że polskie firmy zbrojeniowe zwarły szyki i pod hasłem „Polska tarcza” opracowały własny projekt systemu obrony przeciwpowietrznej. I ten projekt powinien znaleźć się pod szczególną kuratelą naszego państwa. Zróbmy wreszcie coś własnego i przestańmy dziadować u innych! PiS w tej materii powinien bezwarunkowo poprzeć rząd (każdy rząd!!) który będzie zmierzał do stworzenia rodzimego systemu obrony przeciwlotniczej. Być może – bo jak rozumiem w grę wchodzą niebagatelne kwoty – trzeba rozejrzeć się za jakimś międzynarodowym konsorcjum (z udziałem polskiego przemysłu) zbrojeniowym zdolnym do wyprodukowania takiego systemu.

Prezydent Komorowski jest dzisiaj w Stanach Zjednoczonych, gdzie ma spotkać się z prezydentem USA „mającym  polskie korzenie” – jak twierdzi jeden z czołowych polityków PO. Otóż prezydent Komorowski zapowiedział, że nie będzie rozmawiał z Obamą na temat zniesienia obowiązku wizowego. I słusznie! Problem bowiem nie leży po stronie amerykańskiej, a po naszej. Jeżeli amerykańska straż graniczna pyta Polki czy przypadkiem nie przyjechały, by się w USA prostytuować, a Polaków czy nie zamierzają – tak przy okazji – przeprowadzić jakiegoś zamachu terrorystycznego (kto im układa takie podchwytliwe pytania?), to my sami sobie na takie traktowanie pozwlamy. A może by tak zastosować zasadę retorsji… Ej, rozmarzyłam się raczej niepotrzebnie. I ostatnia sprawa. Ponoć Amerykanie chcą nam ofiarować (nie tam żeby od razu na zawsze i nie daj Bóg na własność) jakieś samoloty, które będą sobie rotacyjnie latały nad Polską. Panie prezydencie Obama, to ja apeluję o przekazanie nam tarczy „Szalonego Konia” – wodza Siuksów. Bezpieczniej nie będzie, ale konwencja burleski – jak najbardziej – będzie utrzymana.  A przecież o to wam chyba chodzi…