Od kilkunastu dni w mediach przetacza się dyskusja o tym co dzieje się w PiS. Kto z kim, kto kogo i dlaczego? Wyłania się taki oto obraz, że frakcja – jak ją nazwał jeden z dzienników – “talibanu”, mająca obecnie bezpośredni dostęp do ucha prezesa Kaczyńskiego, dożyna skrzydło “liberałów”. Sama zaliczam się do liberałów gospodarczych oraz konserwatystek w sferze obyczajowej. Tak więc ten list powinien kosztować mnie wiele, ale jestem dziwnie spokojna, że nie spotkają mnie żadne kary dyscyplinujące. Będąc przedstawicielką skrzydła liberalnego chciałabym się zwrócić do moich koleżanek i kolegów podzielających mój punkt widzenia. Wzywam Was do zwarcia szyków wokół prezesa Kaczyńskiego! Wiem, że dążycie do odsunięcia PO od władzy, – co jest naturalne zważywszy na marazm reformatorski rządzących – w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Posłuchajcie: po co mamy przejąć ster rządów? Żeby nas “zmietli” po roku rządzenia czy abyśmy administrowali przez pełne cztery lata, a oni i tak nas “zmiotą” w kolejnych wyborach parlamentarnych? Wówczas po naszej formacji nie zostanie kamień na kamieniu. Władzę warto będzie przejąć tylko w sytuacji, w której wyborcy dadzą nam większość pozwalającą na odrzucenie weta prezydenta. A i tak sytuacja będzie bardzo trudna.

Zastanówmy się, z jaką sytuacją będziemy mieli do czynienia, gdybyśmy wygrali przyszłoroczne wybory parlamentarne? Otóż, po czterech latach przełomowych reform PO, które zakończyły się niekwestionowanym sukcesem (ble, ble, ble “zielona wyspa”) – nasz kraj znalazł się na prostej drodze do wariantu greckiego. Nie żebyśmy się geograficznie – w jakiś cudowny sposób – przybliżyli do Hellady, ale stojąc na brzegu urwiska – co bardziej przytomny na umyśle – już widzi dachy Aten. Polska po czterech latach rządów “chłopców z boiska” będzie potrzebowała reanimacji. Zastanówmy się, w jakich warunkach będziemy ją przeprowadzać? Silna opozycja parlamentarna, nieprzychylny nam Prezydent, który będzie wetował ile atramentu starczy Mu w piórze, a Jego wet nie będzie można obalić, bo PO poprze Prezydenta w ciemno. I ostatnie – nieprzychylne media. W takim nieprzyjaznym otoczeniu (a o wiele lepszej sytuacji byliśmy przez dwa lata rządząc), to my nawet palcem w bucie nie będziemy mogli sobie pokiwać, by nie oberwać z każdej ze stron. Trudno, demokracja rządzi się swoimi niedoważanymi prawami! Vox populi, vox Dei. Lud chce, lud ma.

Liberalne skrzydło PiS-u powinno się raczej skupić na działaniach wewnętrznych, które skierują partię w kierunku wolnościowym: gospodarka – zniesienie licencji i pozwoleń, zmniejszenie obciążeń podatkowych, (co zresztą robiliśmy); obyczaje – uchylenie ustawy o polskich Jugenamtach. I w tym kierunku powinny iść nasze wysiłki. Nawoływania w rodzaju listu Marka Migalskiego, którego osobiście lubię i szanuję i chciałabym aby nasze drogi się kiedyś ponownie zeszły, prowadzą nas na manowce oraz spychają publiczny dyskurs na tematy zastępcze – problemy wewnętrzne w PiS-ie, jakby od tego zależały wszystkie reformy rządu Donalda Tuska! Marek! Zobacz, jaki jest medialny przekaz ostatnich dni? Zastanów się, jaką rolę w tej burzy odegrał Twój list?

Liberałowie w PiS mają swoją ważną rolę do odegrania. Musimy wypracować takie rozwiązania, które przekonają Polaków, że głosując za nami zmienią swoje codzienne życie, że państwo polskie nie będzie wobec swoich obywateli opresyjne, że podatki będą niskie, bo ludzie lepiej wiedzą, co zrobić ze swoimi pieniędzmi niż urzędnicy, bo wolność jest dla człowieka najważniejsza i żaden system nie może jej w sposób bezzasadny ograniczyć. Musimy ludziom udowodnić, że jesteśmy partią odpowiedzialną za państwo i że różnimy się od populistycznej PO i socjalistycznego SLD, których wizje prowadzą nas do zapaści gospodarczej, a co za tym idzie degradacji cywilizacyjnej.

Czas, kiedy znajdujemy się w opozycji musimy spożytkować właśnie na przygotowanie merytorycznych podwalin pod realne reformy zmieniające na plus życie naszych współobywateli, a nie na publicznych dywagacjach personalnych. Zmiany kadrowe muszą nastąpić, bo taka jest nieubłagana logika ludzkiego życia. Polityka wymaga również cierpliwości określonej w czasie.

List powstał 8 września 2010 r.