Prokuratura Okręgowa w Warszwie umorzyła śledztwo w sprawie „młodych, wykształconych z wielkich miast”, którzy przynieśli pod Pałca Prezydencki krzyż ułożony z puszek po piwie. Prokuratura – a dodajmy jeszcze, że już (nie)zależna – pomimo, iż posiadała zdjęcia (bo jakiś oszołom jej dostarczył) oraz dane sprawców zamieszczone na jednym z portali społecznościowych uznała, że w tej sprawie jest absolutnie bezsilna, choć przecież wykonała szereg „czynności operacyjnych”. Co to są owe „czynności operacyjne” Bóg jeden raczy wiedzieć. Bóg oczywiście i (nie)zależna prokuratura. „Ci rękami pracują, a tamci uszami” – mawiał Alozy Żółkowski, pisarz i aktor. Mniemam jednak, że są to działania żmudne, wielce skomplikowane, które w swych założeniach przypominają wyczerpującą pracę starego zegarmistrza: z pincetą, szkłem powiększającym, z lampą przy czole. I pomimo tego tytanicznego wysiłku taka pękna katastrofa – BRAK SPRAWCÓW.

Swoją drogą, to strach pomyśleć, co by było, gdyby „młodzi…”zechceili kiedyś złożyć z puszek po piwie dajmy na to jakąś gwiazdę…
Wcale nie namawiam, ale niech (nie)zależna prokuratura się nie martwi na zapas.
Nie złożą. Są bystre.