Uniewinnienie Stanisława Kociołka jest szokiem, szczególnie dla nas – mieszkańców Gdyni, których tak boleśnie dotknęły wydarzenia Grudnia 1970 r. Jednocześnie decyzja sądu dobitnie unaocznia nam, że czołowi komunistyczni dygnitarze są poza wymiarem sprawiedliwości. Tutaj niestety działa podobny mechanizm jak w powojennych Niemczech, gdzie zbrodniarze nazistowscy spokojnie dożywali swoich dni, bardzo często będąc osobami powszechnie szanowanymi. Różnica polega na tym, że czołówka hitlerowców została jednak skazana… rękoma Aliantów, ale też wielu z nich Alianci uchronili przed wymiarem kary. Smutny to dzień dla Wybrzeża, ale też smutny dla wymiaru sprawiedliwości, który od 25 lat (na tejpłaszczyźnie) skutecznie podkopuje swój autorytet i prestiż.