Właściwie jedno co nasuwa mi się dzisiaj sensownego na myśl, to idea przywrócenia do życia powszechnego poboru do wojska. W kontekście tego co się stało w Gruzji i na Ukrainie powinniśmy raz jeszcze przemyśleć tę kwestię, bo 120 tysięcy naszych żołnierzy nie jest w stanie obronić kraju. Zlikwidujmy trzy stanowiska urzędnicze, a w to miejsce wyszkolmy i utrzymajmy jednego żołnierza. Bezwarunkowo musimy podnieść wydatki związane z obronnością, ale w taki sposób, by dodatkowo pobudziły naszą gospodarkę – postawmy na polskie rozwiązania, nie ściągajmy złomu, który wciskają nam Niemcy i Amerykanie. Groteskowe są zapewnienia niektórych polityków, którzy twierdzą, że nic nam nie grozi, bo jesteśmy członkami NATO. W 1939 r. też byliśmy członkami sojuszu… Hitler właściwie ocenił naszych koalicjantów. Jak widać historia uczy nas jednego, że… nie uczy. Jeżeli sami nie będziemy w stanie się obronić, to nikt nie będzie umierał za Gdańsk! Rosyjskie wojska zajęły Krym, a NATO zajęło…stanowisko! Oto cała smutna prawda. Jedna z niemieckich gazet napisała dzisiaj, żę musimy pogodzić się z myślą, że Ukraina straciła na rzecz Rosji Krym. Niestety sądzę, że to smutna prawda.