W sierocińcu prowadzonym przez siostry boromeuszki w Zabrzu dochodziło – co tu dużo ukrywać – do czynów niegodnych, a nawet przestępstw. Jedna z sióstr została nawet skazana na karę pozbawienia wolności, ale państwo jakoś tej kary wyegzekwować nie potrafi. Na kanwie tych zdarzeń towarzysze z SLD podnieśli klangor wzywając, by ośrodki zakonne natychmiast zamknąć, bo pozostają one poza kontrolą państwa. Idźmy więc dalej tą drogą, czy jeżeli w rodzinnych domach dziecka dochodzi do przestępstw (a dochodzi), to czy należy zamknąć wszystkie takie placówki? Jeżeli w szkołach publicznych dochodzi np. do molestowania nieletnich, to szkoły należy pozamykać?  Bzdura. A przecież nad tymi wszystkimi instytucjami rozwinięty jest szeroki parasol nadzoru państwa! I co? Nic. Szkoda atramentu, by opisywać ogrom nadużyć i przestępstw, do których codziennie dopuszczają się urzędnicy państwa lub też pracownicy instytucji nadzorowanych przez to państwo. Idąc czujnie tropem SLD, to cały ten kram należałoby natychmiast wysłać na pod most!
Był sobie polityk SLD (a któż pamięta jego nazwisko?), który doniósł do prokuratury, iż w kościele (a więc w miejscu publicznym) spożywa się w czasie mszy św. alkohol (wino). Czy ta sytuacja oznacza, że wszyscy politycy SLD powinni leczyć się na nogi? Zgodnie z waszą logiką – tak.