– Budujecie religię smoleńską, ale możecie postawić jeszcze tysiąc pomników w Polsce i już nie przybędzie wam od tego poparcia – powiedział Sławomir Neumann komentując politykę Prawa i Sprawiedliwości. Tak właśnie wyglądała tzw. polityka historyczna PO, która była realizowana przez pryzmat publikowanych sondaży. Jak coś się im opłacało sondażowo, to zakasali rękawy (wiem, że to oksymoron) i brali się do roboty. Jak czuli opór materii, to w ogóle nie podchodzili do tematu. Strach przed słupkami ich wprost paraliżował. Jeżeli na sondaże dodatkowo nadkładał się cel polityczny, – jak w przypadku pomnika smoleńskiego na Krakowskim Przedmieściu – to nie było takiej siły, by zmusić ich do działania. Wręcz przeciwnie, gotowi byli do największej podłości, by takie inicjatywy zastopować, że przypomnę tylko gaszenie i wywożenie zniczy na Krakowskim Przedmieściu, co w polskiej tradycji narodowej jest objawem lekceważenia, deprecjonowania pamięci o zmarłych. Teraz prominentny działacz PO (bez żadnego wstydu) mówi o „religii smoleńskiej”. Jeżeli my jesteśmy wyznawcami owej religii – jak rozumiem słowa Neumana, to wy jesteście wyznawcami religii pancernej brzozy i wszelakiego partactwa, które jak w soczewce skupia się w tzw. śledztwie smoleńskim. Śledztwie, o którym marszałek Borowski (a więc bohater nie z mojej bajki) mówił, że traktujecie je, jak pospolity włam do garażu na Bródnie. Gdybym przekonana, że jakkolwiek jesteście osadzeni w polskiej tradycji, to zawołałabym: „Kończ Waść, wstydu oszczędź”. Nie zawołam, bo wiem, że poseł Neuman nie zrozumie, co najwyżej dodatkowo da upust swojej politycznej wściekliźnie.  Zastanawiam się skąd bierze się to zacietrzewienie, skoro sondaże pokazują, że Polacy nie chcą pomnika na Krakowskim Przedmieściu!? Jeżeli będzie nas to kosztowało stratę poparcia, to chyba dla was dobrze!? Nie, wam chodzi o coś innego – te pomniki będą orały narodową świadomość, którą wy doprowadziliście do stanu kompletnego wyjałowienia. I na tym waszym ugorze musimy wykonać tytaniczną pracę, by Polacy poczuli się dumnym, mającym poczucie własnej wartości, narodem. To co powiedział poseł Neuman, to nic nowego w tradycji politycznej, z której się wywodzi. Pamiętam wykrzywione twarze w Krakowie w dniach poprzedzających pochówek pary prezydenckiej, pamiętam tłumy podpitych nastolatków na Krakowskim Przedmieściu plujących w stronę modlących się ludzi, pamiętam list mistrza Andrzeja „Nie dla Wawelu”. Tak, to jest wasza tradycja, ale my nie chcemy mieć z nią nic wspólnego! Nawet jeżeli ceną będzie utrata poparcia i spadek słupków sondażowych.