Kilka dni przed wdrożeniem programu 500 + otworzyłam jakąś gazetę, a tam ośrodek badania opinii publicznej (kto by je tam dzisiaj rozróżnił) obwieścił wszem i wobec, że notowania Prawa i Sprawiedliwości pikują w dół, znaczy się tracimy społeczne poparcie. Zaczęłam tak się śmiać , że nie mogłam dopić porannej kawy. Co musi siedzieć w głowach ludzi piszących takie teksty lub przeprowadzających takowe badania?! Obywatele już czują – że tak to ujmę – na karkach realne wsparcie ze strony państwa, no więc oczywistym jest, że… odwracają się od formacji realizującej swoje obietnice wyborcze. To jest logika ludzi kompletnie zaślepionych nienawiścią do PiS-u, którzy gotowi są ubrać największą bzdurę w szaty jakieś pseudonaukowych badań, byleby pokazać, że rządzący są BE. Już wielokrotnie mówiłam i powtórzę to raz jeszcze – w ogóle nie przejmujmy się wynikami badań opinii publicznej, albo inaczej, jeżeli są one dla nas niekorzystne, to bardzo dobrze, – to znaczy, że robimy wszystko w najlepszym porządku. Natomiast powinniśmy martwić się, gdy te wyniki są dobre, gdy szybujemy ku górze, bo wówczas powinno nas zastanowić, co takiego robimy źle. Nie wiem jak nisko upadniemy w sondażach, gdy wdrożymy program Mieszkanie +? Chyba nie znajdzie się taka siła, która podniesie nas z upadku…z upadku sondażowego! Jestem przekonana, że niektórzy np. członkowie zarządów lub rad nadzorczych rzeczonych pracowni żyją w jakimś świecie równoległym, zwiększonym gdzieś w kosmosie, absolutnie bez kontaktu z ziemią. W przeciwnym wypadku musiałbym założyć, że publikowane wyniki są wypadkową pewnych zamierzonych planów, realizacją ukrytych celów, które mają podbudować część opinii publicznej (przekonać ją o słuszności zajmowanych stanowisk), by trwała na swoich pozycjach. Bo skoro – według wyników badań – PiS ma coraz mniejsze poparcie, to oni są po stronie liczniejszych batalionów. Dobrze, wpatrujcie się w wyniki badań sondażowych, a my będziemy pracować na rzecz naszej Ojczyzny. Sprawdzimy się przy urnach wyborczych, a idę o zakład, że wynik będzie dla was bolesny. Wywoła to u was frustrację, niemoc i bezradność oraz pytanie – CO NA TO DEMOKRACJA? A to właśnie demokracja, której powinniście się uczyć od nowa, bo III RP miała tyle wspólnego z demokracją, co krzesło elektryczne z krzesłem kuchennym.