Andrzej Duda obiecuje, że kiedy zostanie prezydentem, będzie chciał skrócić wiek emerytalny do 65 lat. Tymczasem ekonomiści krytykują naszego kandydata. Ich zdaniem, to niezbyt fortunny pomysł, gdyż  sytuacja demograficzna stale pogarsza się i polskie finanse nie wytrzymałyby odwrotu od reformy systemu emerytalnego.

Uważam, że Polska nie wytrzyma kolejnych lat (bez)rządów Platformy Obywatelskiej. Nie wytrzymamy setek tysięcy darmozjadów i pasożytów – tej nieprzeliczonej armii urzędników, którzy wiszą u naszych portfeli, szkodzą obywatelom, hamują rozwój kraju. Nie wytrzymamy tysięcy prezesów, ich licznych zastępców (wszystkich krewnych królika Donalda & Spółki), różnej maści „ekspertów” i  „doradców”, którzy żerują na Polsce, jak sępy na jeszcze żyjącym lwie. Nie wytrzymamy armii cwaniaków, którzy od ośmiu lat zachowują się jak hrabia Dracula wpuszczony do banku krwi. Wyssać co się da – oto ich naczelne zadanie. Budujemy najdroższe stadiony, najdroższe autostrady, najdroższe patrolowce. Mamy armię generałów i oficerów, którzy nigdy nie wąchali prochu, ale są zawsze gotowi wyjść na defiladę i godzinami mówić o niczym. Tymczasem tysiące szeregowych (po misjach w Afganistanie i Iraku) musi opuścić armię, bo nie ma dla nich tam miejsca! A to wszystko dzieje się w sytuacji realnego zagrożenia, gdy za naszą wschodnia granicą toczy się wojna.

Państwo traktuje obywateli, jak swoich osobistych wrogów. Nic dziwnego, że prawie 3 miliony Polaków zakupiło bilety w jedną stronę, bo chcą żyć normalnie. Jak tak dalej pójdzie (jak przez kolejne 4 lata PO będzie budowała u nas Zieloną Wyspę), to następne 3 miniony Polaków wybierze emigrację  i wówczas, nawet jeżeli podniesiemy wiek emerytalny – dajmy na to – do 100 lat, to i tak ten system tego nie wytrzyma!

Ja, jako polityk PiS, nie tyle, że oczekuję od naszego kandydata (jeżeli zostanie prezydentem, w co głęboko wierzę) podjęcia działań, by przywrócić opcję 65, ale wręcz żądam, aby ten postulat stale był w kampanii podnoszony, a później ZREALIZOWANY. Powoduje mną troska o Polskę, o relacje obywatel-państwo, o tę delikatną więź, która musi być stale pielęgnowana i na nowo budowana. Jeżeli kiedyś państwo zawarło ze swoimi obywatelami umowę, na mocy której obywatele przechodzą na emeryturę w wieku 65 lat (mężczyźni) i 60 lat (kobiety), to państwo nie może owej umowy jednostronnie wypowiedzieć, bo to podważa zaufanie do państwa i niszczy filary, które są usadowione pomiędzy fundamentem (obywatelami) a dachem (państwem). Jak taka budowla może się ostać, skoro PO stale te filary wysadza w powietrze?

Jak rozumiem pomysł polityków PO zasadza się na założeniu, że oni sobie wypracują wcześniejsze emerytury, tak jak nasz „król” Europy Donald Tusk, który zasłużenie odpocznie już w wieku 62 lat, z kontem bankowym, o którym mogą pomarzyć Polacy, ale tylko ci grający w toto-lotka. Mnie ta filozofia jest zupełnie obca, bo oznacza kompletną alienację, wyobcowanie i odcięcie się od narodu, od suwerena, który wynosi do najwyższych zaszczytów i godności. Jednak w zamian oczekuje służby i spojrzenia w dalekiej perspektywie, a nie tylko patrzenia przez pryzmat ciepłej wody w kranie – tu i teraz.

Zastanawia mnie, gdzie są ci wszyscy, różnej maści eksperci, kiedy na naszych oczach psute jest państwo, a dziesiątki miliardów złotych uciekają nam między palcami?  Gdzie są ci wszyscy różniej maści eksperci, gdy emeryci nie mogą dostać się do lekarza, gdy nie stać ich na lekarstwa? Dlaczego nie wołają : „Tusku musisz”! No, może dzisiaj nie Tusku, a „Kopacz i Komorowski musicie”! Gdzie jesteście? Wy zawsze  jesteście wówczas, gdy trzeba zabrać głos, by zdeprecjonować lidera PiS, by wykazać jego rzekomą niekompetencję i błędy…

I właśnie dlatego Andrzej Duda ma mój głos! Bo w pierwszej kolejności musimy odbudować zaufanie obywateli do państwa. Musimy odsunąć od władzy: Bronków, Donków i Kopaczów, którzy szkodzą. Później musimy wesprzeć rodzinę, by w przyszłości można było komu w ogóle wypłacać emeryturę.