Martin Schulz, niemiecki socjalista i eurodeputowany skrytykował wypowiedź ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, który oświadczył, że po zamachach w Paryżu, Polska nie będzie w stanie wykonać decyzji o relokacji 7 tysięcy uchodźców, na co zgodził się rząd Platformy Obywatelskiej. Schultz powiedział: „Kiedy Polska czuje się zagrożona przez Rosję i domaga się więcej broni, żołnierzy i funduszów, Europa jest solidarna. Ale w takiej sytuacji nie można nagle przyjść i powiedzieć, że uchodźcy to tylko problem Niemców i nie ma się z tym nic wspólnego”.
Być może Martin Schulz ma na myśli inny kraj, być może coś mu się pomyliło, a może żyje w jakiś alternatywnym świecie.
Stawiam jednak tezę, że nic mu się pomyliło, że ma na myśli Polskę, ale mówiąc wprost- kłamie w żywe oczy. Schulz jest sztandarowym przykładem niemieckiej buty i arogancji. Słowem wciela w życie geobelsowską doktrynę zasadzającą się w stwierdzeniu: „Kłamcie, kłamcie i jeszcze raz kłamcie. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.
Przyjrzyjmy się bliżej kłamstwom Schulza. Jakiegoż to szczególnego wsparcia doświadczyliśmy ze strony Niemiec w czasie rosyjskiej agresji na Ukrainie? Czy w Polsce powstały bazy NATO? Nie. Wprost przeciwnie, Berlin stanowczo sprzeciwia się ulokowaniu takich baz w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, by nie drażnić Moskwy. Każda próba poruszenia tego tematu powoduje u Niemców grymas twarzy, widać wyraźne oznaki niezadowolenia. Niemcy chcą robić z Roją interesy, a interes Rzeczpospolitej tylko im w tym przeszkadza. Jakie otrzymaliśmy uzbrojenie? Może pan Schulz ma na myśli niemieckie Leopardy z demobilu?
Odsyłam Schulza do niemieckiego tygodnika „Welt am Sonntag”. Otóż na jego łamach ukazał się artykuł, w którym ujawniono, że „Leopardy nie mają szans z najnowszymi czołgami rosyjskimi. A to za sprawą nieskutecznej amunicji. Wolframowe pociski Leoparda nie są w stanie przebić pancerza rosyjskiego T90, ani zmodernizowanej wersji T80. Niemieckie ministerstwo obrony trzyma to w ścisłej tajemnicy. Zapytane o sprawę przyznaje jednak, że: „w wyjątkowych przypadkach nowoczesne opancerzenie stanowi skuteczną obronę przed pociskami Leoparda”. Owszem, Niemcy podjęli już kroki zaradcze i modernizują amunicję czołgową, która będzie pasować do Leopardów, ale… tylko do najnowszej wersji (model A7). Tymczasem Polską otrzymała złom – wersje A5 i starsze.
Przypatrzmy się jak Berlin traktuje Warszawę w rozmowach dotyczących konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Niemcy nie widzą miejsca przy stole negocjacji dla Polaków. Inną sprawą jest, że rządy PO pozwoliły się od tego stołu skutecznie odepchnąć. To prawda, Niemcy są solidarne (jak twierdzi p. Schulz), ale tylko wówczas, gdy w grę wchodzi ich interes! Tam, gdzie go nie widzą odwracają się do Polski plecami, czego najbardziej dobitnym przykładem jest Gazociąg Północny. Teraz Niemcy są na etapie przeforsowania w unijnych instytucjach kolejnych dwóch nitek tego projektu.
Panu Schulzowi dziękuje za taką „solidarność” i wzywam go, by jak najszybciej Niemcy ją porzuciły. Co do problemu uchodźców, to p. Schulzowi pomyliły się adresy. Proponuję, aby umówił się na małą czarną z kanclerz Merkel i zapytał ją o przyczyny obecnego kryzysu. Powiem szczerze i do bólu: Nic mi do tego, kogo i ilu Berlin zaprasza. Wasz cyrk, wasze małpy – jak mówi nasza młodzież. I przestańcie nas pouczać! Zwróćcie uwagę, że w Warszawie zmienił się rząd i już nie będziemy z wami rozmawiać z pozycji przyklęku. Jak będziecie sobie chcieli powspominać „stare dobre czasy”, to wezwijcie na audiencję Króla Europy.