Stało się! We Francji doszło do serii zamachów terrorystycznych. Liczba ofiar przeraża. Dzisiaj chciałbym jednak napisać nie o odpowiedzialności tych bandytów, którzy podkładają bomby i strzelają do bezbronnych ludzi, a o odpowiedzialności politycznej elit zachodniej Europy, za to co się stało nad Sekwaną. Wydaje się, że słowem kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest – „baza społeczna” stanowiąca podglebie dla terrorystów. Otóż w zachodniej Europie są to miliony ludzi, którzy pochodzą z innego kręgu kulturowego i religijnego, ludzi którzy nie akceptują wartości, na których ufundowana jest Europa. Inną sprawą (wymagającą szczególnego i osobnego omówienia) jest fakt, że Europa od tych wartości się odwróciła i je aktywnie zwalcza. Wystarczy wspomnieć, że w niektórych krajach UE za noszenie krzyżyka można stracić pracę. Wróćmy jednak do meritum. Angela Merkel na spotkaniu z działaczami CDU/CSU mówiła otwartym tekstem: „polityka multikulturowa poniosła klęskę”. Po czym – kilka miesięcy temu – stwierdziła, że Niemcy przyjmą wszystkich imigrantów. Po tych słowach do Europy ruszyła fala imigrantów, w zdecydowanej większości młodych mężczyzn. Przed oczyma mam obrazy setki tysięcy ludzi prących na północ Europy: do Niemiec, Francji, Szwecji. Na naszych oczach widzimy jak się tworzy „baza społeczna”. Oczywiście nie chce przez to powiedzieć, że wszyscy imigranci są terrorystami. Taka ocena byłaby pozbawiona sensu. Należy jednak wsłuchać się w głosy płynące z ISIS. Oni mówią wprost, że w tę falę uchodźców wprowadzą swoich bojowników. Oczywiście cała operacja będzie przeprowadzona w sposób tajny, z zachowaniem wszystkich zasad konspiracji. Jeżeli ktoś dzisiaj sądzi, że liderzy ISIS, to są prości poganiacze wielbłądów, to niech spojrzy na Francję spływającą dzisiaj krwią. To są ludzie wykorzystujący nowe technologie, świetnie przeszkoleni i zdeterminowani. I nie ma takiej służby specjalnej, która byłaby w stanie skutecznie zabezpieczyć podległy jej teren. Niemieckie służby bezpieczeństwa mówią o tym otwarcie, więc gdy słyszę naszych „specjalistów”, którzy zapewniają, że nic nam nie grozi, to zaczynam się naprawdę bać. Dzisiaj, to przywódcy państw zachodnich powinni posypać głowę popiołem i przeprosić swoich rodaków, za to co się stało. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że to oni (w pierwszej kolejności) ponoszą polityczną odpowiedzialność, za to się właśnie wydarzyło. Poprzez błędne decyzje stworzono idealną atmosferę, do tego by powstała „baza społeczna”, gdzie terroryści znajdują schronienie i wsparcie. Zmierzam do tego, że terroryści są oczywiście groźni, ale równie groźni (a może nawet bardziej) są ci, którzy w imię nowej „religii” – poprawności politycznej, tworzą idealne warunki dla takich wydarzeń, jak te we Francji, a wcześniej w Hiszpanii i w Anglii. I na koniec mam apel do czytelników ND, nie wierzcie, że jesteśmy ksenofobiczni, nietolerancyjni i zaściankowi. Ci, którzy wypowiadają takie słowa są – po prostu – głupi i… niestety – na co wcześniej zwróciłam uwagę – groźni.