Zauważyliście państwo, że ostatnio media głównego nurtu nagle odkryły, że Jarosław Kaczyński jest strategiem, nawet nie przeciętnym, ale wręcz wybitnym! Wcześniej był to wódz kilku przegranych bitew, któremu wróżono zesłanie na wyspę św. Heleny, gdzie miał dokonać politycznego żywota, a wraz z nim całe PiS. Śmiechu było przy tym co niemiara, bo przecież PiS z Kaczyńskim na czele był – wedle Postępu – skazany na wieczną porażkę. Co bardziej „litościwi” przedstawiciele Postępu zdawali się mówić między wierszami: odstawicie Kaczyńskiego na boczny tor, postawcie w to miejsce Pawła Zalewskiego, a wszystkie wasze kłopoty skończą się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Tymczasem Kaczyński wystawił do boju nikomu nieznanego Andrzeja Dudę, czym doprowadził Bronisława Komorowskiego do łez potoku – tak się śmieje, tak się śmieje preezyydent! – zdawały się komunikować media głównego nurtu. Adam Michnik pisał, że zwycięstwo Dudy jest równie prawdopodobne jak „przejechanie ciężarnej zakonnicy na przejściu dla pieszych”. W każdym bądź razie Postęp miał ubaw po same pachy, ale już po pierwszej turze mu gwałtownie przeszło, a po drugiej doznał szoku poznawczego.

Teraz Kaczyński wypchnął z szeregu (znaczy się wyjął z worka) p. Beatę Szydło.”Sprytny wymyk geniusza politycznego” – ocenia Robert Biedroń, ostatnia nadzieja polskiej (zadłużonej po uszy) lewicy. Przeróżni komentatorzy rozbierają na czynniki pierwsze decyzję Kaczyńskiego, ale prawie zawsze stosują ten sam wzór – wiadomo kto będzie później kierował z drugiego rządu! I przywołują przykład „Kaź”mierza Marcinkiewicza, litościwie pomijając jego perypetie sercowe, które „Kaz” wystawił na patelnię różowych mediów.

Wracają do tematu, to muszę postawić taką oto tezę: Otóż przenikliwość prezesa Kaczyńskiego przenikliwością, ale mógłby prezes PiS niewiele robić, a i tak byłby skazany na sukces. Dziwne? Wcale. Otóż afera taśmowa unaoczniła społeczeństwu jak daleko PO odleciała w kosmos, jak oderwała się od rzeczywistości, od problemów przeciętnego Polaka. Parafrazując premiera Gyurcsaniego taśmy pokazały Polakom, że PO „kłamała rano, w południe i wieczorem”. Wszytko to było podporządkowane jednemu nadrzędnemu celowi: UTRZYMAĆ WŁADZĘ ZA WSZELKĄ CENĘ. Mam dwie wiadomości, jedną złą dla PO, drugą dobrą dla Polski: informacja dla PO – tam jest bocznica, informacja dla Polski – nadszedł czas na dobre zmiany!

Straszcie Polaków PiS-em dalej, weźcie na listy Giertycha i „Kaza”, upchajcie kolanem Misia Kamińskiego, pokazujcie zadowolą z siebie Kluizik-Rostkowską…