Na konwencji PO znowu pojawiły się demony: my o Polsce, oni o PiS-ie. Wydawało się, że klapa kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego czegoś ich nauczyła, ale nie. W kółko Macieja – straszenie największą partią opozycyjną. Niezmiennie od ośmiu lat ta sama płyta, jakby ktoś zaczarował PO, a ona z tych czarów nie chciała się wyrwać, bo tak jej dobrze: z tym ciągłym straszeniem, budowaniem atmosfery grozy, szukaniem upiorów. Słyszę: „Panie, za kaczystów, to dopiero był reżym”. Wszyscy pamiętamy. Mordowali laptopy (Zbigniew Ziobro) i kupili… jednego dorsza za 8,50 zł. Całe szczęście, że w 2007 r. do władzy doszli ludzie światli, którzy w sercu mają wykute słowo „miłość”, a na czole wypisane złotymi zgłoskami „demokracja”. Tymczasem za plecami dostrzegam palę, która już kilka razy poszła sobie w ruch:

Pamiętam byłego członka PO, który wpadł do biura poselskiego PiS-u w Łodzi, zabił jednego „kaczystę”, a drugiego ciężko ranił. Chciał dopaść samego Kaczyńskiego, ale mu się nie udało, bo miał „za krótki pistolet”.

Kto dzisiaj pamięta, jak rząd Donalda Tuska naciskał na Brytyjczyków, większościowych udziałowców Presspubliki, spółki wydającej „Rzeczpospolitą”, by usunęli ze stanowiska redaktora naczelnego oraz kilku wybranych publicystów. Anglicy całą sprawę opisali na łamach „The Economist”. Kiedy europosłowie wnieśli w tej sprawie interpelację do Komisji Europejskiej, Jerzy Buzek, wówczas szef PE, przytomnie ją zablokował. Po co zawracać głowę Europie takimi banałami. Jak PiS przejmie władzę, to dopiero wówczas Buzek się uaktywni i zacznie szukać faszystów.

Wszystkie duże stacje telewizyje zostały opanowane – jak to mówił klasyk – przez naszych „przyjaciół”. Jeszcze została „Telewizja Trwam” i „Republika”, ale szczęśliwie jadą po nich ogniem zaporowym, że aż miło.

Kto pamięta brawurową akcję ABW, która o 6 rano wpadła do p. Frycza, właściciela strony AntyKomor.pl? Akcję przeprowadzono w ramach walki o wolność słowa.

Kto dzisiaj pamięta wyrok Sądu Rejonowego w Lipnie (kujawsko-pomorskie), który skazał Jacka B., 19-letniego ucznia technikum, na 10 miesięcy kary pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, za… napisanie na murze szkoły antyrządowego hasła: „J..ć Rząd”. Później, wraz z ojcem, hasło zamalował, ale była to… musztarda po obiedzie. Surowa ręka sprawiedliwości dopadła groźnego przestępcę i sprawiedliwie go ukarała. Niech to będzie przestrogą dla innych malarzy amatorów.

Kto pamięta przypadek pani Grażyny Welon pracownicy Urzędu Skarbowego w Sosnowcu. Kobieta 1 lipca 2010 roku była na wiecu Jarosława Kaczyńskiego, który brał wówczas udział w wyborach prezydenckich. Jej przełożonym anonimowo doniesiono o tym karygodnym fakcie. Wobec kobiety wdrożono postępowanie dyscyplinarne i ukarano upomniniem.

Kto jeszcze pamięta, jak warszawski sąd próbował skierować Jarosława Kaczyńskiego, na… badania psychiatryczne.

Albo tacy kibole. Kto to widział, by „warchoły” wypisywały hasła: „Donald matole!”. Posypały się mandaty po 500 zł. na główkę. A „Donald ma Tole”? Tak już można? Kabaret za darmo. „W sumie – jak pisał Marcin Horała, radny miasta Gdyni – kibice powinni się cieszyć, że nie ścigali ich z paragrafu o ujawnieniu tajemnicy państwowej, a tam są znacznie wyższe wyroki”.

Tymczasem pani premier Kopacz robi oczko do swojego elektoratu i mówi: A teraz weźmy głębszy oddech i powspominajmy mroczne czasy kaczystów, tę duszną atmosferę wszechobecnego zamordyzmu, grasujące czarne sotnie, areszty wydobywcze…