Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak chce, by ministerstwo sprawiedliwości sprawdziło, jak sądy kwalifikują sprawy związane ze stosowaniem przez dorosłych kar cielesnych wobec dzieci. (Niedo)Rzecznik podkreśla, że klaps to też bicie i że nie jest to czyn o niskiej szkodliwości społecznej. Jest kilka instytucji w Polsce, które należy natychmiast zlikwidować. Jedną z nich jest (niedo)Rzecznik praw dziecka. Nie pierwszy raz p. Michalak udawania, że jest ciałem jak najbardziej zbędnym, które generuje tylko niepotrzebne dla państwa koszty. Pożytek z niego żaden, a płacić jednak trzeba. Nie jest to pierwsze kontrowersyjne działanie p. Michalaka.

Przypomnę protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie. Rodzice domagali się wówczas  podwyższenia świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu płacy minimalnej. Dwójka niepełnosprawnych dzieci protestowała razem z opiekunami, co zdaniem (niedo)Rzecznika było niedopuszczalne, gdyż warunki protestu były niegodne i – jego zdaniem – dzieci powinny opuścić parlament.  Wówczas to mój szanowny kolega, poseł Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski przytomnie oświadczył, że „dzieci przebywające wraz z opiekunami i śpiące na materacach na korytarzu sejmowym, mają lepsze  warunki w Sejmie niż w swoich domach”.  I również wówczas padła propozycja zlikwidowania urzędu RPD i przeznaczenia 10 mln zł budżetu tej instytucji na podwyższenie zasiłku dla rodzin dzieci niepełnosprawnych. „Na pewno będzie to lepsze wykorzystanie niż wydawanie ich na działalność Michalaka” – podkreślił Mularczyk. Pełna zgoda.

W sierpniu ub. roku p. Michalak objął patronatem imprezę „Sport szanuje twoje prawa”. Były to  warsztaty zorganizowane przez Kampanię Przeciw Homofobii. Impreza została zrealizowana w jednym z warszawskich gimnazjum.

Być może coś mnie ominęło, ale czy p. Michalak zajął jakieś stanowisko w sprawie dostępności pigułki „dzień po”, które bez recepty są dostępne dla dzieci powyżej 15 roku życia? Nie słyszałam. Jeżeli zajął jakieś stanowisko, to chyba gdzieś głęboko w piwnicy, tak aby nikt go z ekipy rządowej nie słyszał. Podejrzewam, że p. Michalak – po prostu – skorzystał z okazji i siedział cicho. On po prostu wie, że gdyby tylko się wychylił, to i pani premier mogłaby podzielić pogląd Arkadiusza Mularczyka, a wówczas adie.

Otóż szanowny p. Michalak – DZIECI SĄ NASZE, A NIE PAŃSTWA. Jak pan wychowuje Julkę i Miłosza, to pańska sprawa. Ważne żeby nie robił pan im krzywdy, bo w przeciwnym razie powinna wkroczyć prokuratura. Pan prawdopodobnie inaczej definiuje pojęcie „krzywda”. To co my  – rodzice o konserwatywnych poglądach – uważamy za dopuszczalny środek wychowawczy, a jego zastosowanie również i nas boli, pan zapewne definiuje jako przestępstwo.

Można byłoby dla równowagi powołać Rzecznika Praw Rodziców, jednak będąc zwolenniczką ograniczenia wydatków państwa, uznaję ten pomysł za chybiony. Pożądana symetria powodowałby oczywisty wzrost kosztów, więc musimy zlikwidować urząd RDP, zwłaszcza że obecny (niedo)Rzecznik bierze aktywny udział w ideologicznej kampanii, wyraźnie opowiadając się po stronie  lewicowej ekstremy, która już opanowała Zachodnią Europę , a teraz próbuje wkroczyć ze swoimi pomysłami do Polski.

Wierzę głęboko, że zdobędziemy w tym roku władzę, a wówczas niech pan powoli rozgląda się za pracą.