Bardzo często słyszę, że Andrzej Duda jest kandydatem „antysystemowym”, a Prawo i Sprawiedliwość jest formacją z gruntu „antysystemową”. Takie twierdzenia mają stawiać PiS na pozycji nie tyle buntowników, ile warchołów, ludzi niebezpiecznych, chcących podpalić „zieloną wyspę” – oazę szczęścia i dobrobytu. Liderzy PO w czasie dyskusji pytają: pamiętacie rządy PiS?! „Zbrodni” jednak nie można wykazać wprost, więc pada argument nie do zbicia – jaka wówczas panowała atmosfera. Atmosfera jest pojęciem względnym i bardzo pojemnym, bo jednym podoba się zapach fiołków w Neapolu, a innym krowi placek na szczerym polu. Przekładając to na język prosty i zrozumiały – gdy jedni cieszą się, że łapownik na oczach personelu został zakuty w kajdanki, inni uważają to za nieuprawniony cios w demokrację oraz podwaliny SYSTEMU. Najpierw musimy zdefiniować pojęcie SYSTEMU. Zdaniem polityków koalicji rządowej, Polska – ogólnie rzecz biorąc – jest państwem prawa, które dobrze (choć może nie idealnie) realizuje swoje funkcje. Sztandarowym przykładem, który z powodzeniem może żyrować ten pogląd, jest katastrofa smoleńska, to, co się działo przed nią, w trakcie i po niej. Państwo polskie – zdaniem koalicji PO – PSL – „zdało egzamin”. Jeżeli państwo w tak trudnym momencie zdało egzamin, to znaczy, że działa! Jeżeli chodzi o politykę zagraniczną, to – zdaniem koalicji – jeszcze nie było takiego okresu w historii Rzeczypospolitej, by na arenie międzynarodowej tak bardzo z nami się liczono.  Jeżeli chodzi o politykę wewnętrzną, to rewelacja i sam cymes. Wszystko działa, jak należy, a jak nie działa, to przecież wiadomo, kto rządził w latach 2005-2007. Teraz zdefiniujmy ANTYSYSTEMOWOŚĆ. Polska istnieje tylko „teoretycznie”, działa siłą rozpędu, gdyż ktoś kiedyś puścił to koło w ruch, więc się kręci. Jesteśmy krajem, w którym żyją święte krowy i choć literalnie wszyscy są równi wobec prawa, to w praktyce Temida jest wybiórczo ślepa. Jak już – przykładowo – któryś z prokuratorów zarzuci skutecznie sieci, to go zaraz „odstrzelą”, bo biedak zapomniał, z kim tańczy. Przecież między wierszami jest napisane, że ministrów „nie lzia”. O katastrofie smoleńskiej najtrafniej wypowiedział się marszałek Borowski (przecież nie bohater z mojej bajki), który przytomnie oświadczył, że państwo polskie traktuje wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jak „zwykłe włamanie do garażu na Bródnie”. I to by było na tyle w temacie „państwo polskie zdało egzamin”. Ile liczymy się na arenie międzynarodowej, pokazała katastrofa malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który – wszystko na to wskazuje – został zestrzelony nad terytorium Ukrainy przez separatystów, czytaj: Rosjan. Wrak samolotu już został przewieziony do Holandii, gdzie jest badany. Nasz wrak nadal leży na płycie smoleńskiego lotniska i rdzewieje. Od czasu do czasu Rosjanie go myją, bo się z nami… liczą. Jeżeli więc Andrzej Duda i PiS są antysystemowi, to uważam, że bardzo dobrze. Tworzenie i wspieranie tego SYSTEMU byłoby więcej niż irracjonalne.