Felieton ND #50 – Matematyczne Emocje

0

Mój znajomy wycofał się na wieś, dużo pracuje, prawie że w ogóle nie ogląda telewizji. Jednak od czasu do czasu (wieczorem) włączy srebrny ekran na Wiadomości, by nie stracić kontaktu z otaczającą rzeczywistością. W sobotni wieczór zadzwonił do mnie i pyta się, jak to jest możliwe, by dwie instytucje: policja oraz warszawski samorząd podały dwa (tak dalece odbiegające od siebie) wyliczenia sobotniego marszu KOD? Przypominam, że policja podała, że demonstrantów było 45 tys., a warszawski samorząd, że było ich 250 tys!!! „Rozumiem, że przy dużych liczbach można pomylić się o tysiąc, dwa tysiące osób, ale nie o 200 tys!” – twierdzi mój znajomy. Otóż kluczem do rozwiązania tej „zagadki” jest odpowiedź na pytanie, kto stoi na czele warszawskiego samorządu – Hanna Gronkiwicz Walz, prezydent stolicy, wiceprzewodnicząca PO, partii która współorganizowała sobotnią manifestację. Otóż, ja jestem w ogóle zdziwiona, że warszawski ratusz skupił się na tak niskiej liczbie. Przypominam, że miał być to „masz miliona”, więc gdyby padła cyfra 750 tys. demonstrantów, to jeszcze można byłoby obronić ów milion. Tymczasem 250 tys, to jest porażka, a 45 tys, to jest kompletna katastrofa. Dziennikarze TVP przeprowadzili operację ręcznego liczenia demonstrantów KOD. I co? I wyszło 45,200 demonstrantów!!! A więc zasadniczo pokrywa się to z wyliczeniami policji. Tymczasem po drugiej stronie nie ujawniono metodologii wyliczania owych 250 tys. demonstrantów! Widocznie warszawski ratusz miał takie wrażenie, ale przecież mógł mieć również wrażenie na poziomie 1,5 mln demonstrantów. Kto liczącemu z PO zabroni? Zaproponowałam znajomemu, by się nie ekscytował magią wielkich cyfr, spokojnie poszedł wydoić kozy, a na koniec dołączył do rodzinnego grilla. Otóż 45 tys. demonstrantów nie wywróci rządów PiS, nawet gdyby „zaprzyjaźnione media” – jak mawiał o nich mistrz Andrzej – ogłosiły 4,5 miliona demonstrantów, to demokracja ma swoje prawa. I nie rządzą nimi ani medialny chaos, ani wyliczenia totumfackich prezydent HGW, ani oczekiwania lidera KOD, który „poszedł na wojnę zostawiając rodzinę”, gdyż tym ostatecznym weryfikatorem jest WYBORCA.  Musicie więc czekać 3,5 roku (to do opozycji), albo musicie dokonać zamachu stanu! I tak znaleźliście się w kropce – wy „obrońcy demokracji”, którzy chcecie tę demokrację dorżnąć, bo nie jest po waszej myśli. Powiem wam tak – idźcie sobie wydoić kozę, weźcie relanium popijając z rana wiadrem zimnej wody. Powinno pomóc. Jak nie pomoże dam adres do znajomego na wieś, tam jest pole do przekopania.