W połowie listopada 2017r. miałam przyjemność uczestniczyć w 95-leciu Związku Polaków w Niemczech. Piękny jubileusz opatrzony wspaniałą oprawą. Poniżej załączam moje przemówienie na tę okoliczność oraz zdjęcia z wyjazdu do Berlina na uroczystości. Natomiast TUTAJ znajdą Państwo fotorelację.

Szanowni Państwo,
dziękując za zaproszenie chcę powiedzieć, że bardzo cieszę się i jest dla mnie zaszczytem być wśród swoich, wśród Polaków, którzy nie tylko, że nie zaparli się swojej polskości, ale wręcz przeciwnie: pielęgnują ją, dbają o nią, są dumni, że korzenie mają polskie. A przecież – jak zapewne wiecie z własnego otoczenia – łatwo przejść ową cienką linię, liczyć paciorki, odciąć się od korzeni, zatopić się w silne i bogate państwo. Cena jest zawsze taka sama – należy wyprzeć się swojej tożsamości, odwrócić się plecami do Matki, jaką dla nas wszystkich jest Polska.
Gdy myślę o Polonii w Niemczech zawsze z wielką wdzięcznością wspominam prawie 2 tys. działaczy, którzy w latach 1933-1945 oddali życie, tylko dlatego, że nie wyparli się swojej ojczyzny – Polski, którą mieli schowaną w sercach. Wydaje się, że ta ofiara jest mało zauważana i to że nie widzą jej Niemcy – nie dziwi, bo Niemcy wypierają swoją winę i próbują ją zrzucić na barki innych. Jednak naszym zadaniem jest nieść pamięć o tych dzielnych ludziach w następne pokolenia, mamy obowiązek pokazania kim byli, co robili, jak zginęli. Po prostu – naszym zobowiązaniem jest wydobyć ich z ciemności, pokazać światu i wykrzyczeć: OTO NASI BOHATEROWIE. Myślę, że właśnie dzisiaj powinniśmy postawić sobie zadanie, jak upamiętnić tych dzielnych ludzi?
Wiem, że państwo polskie w ostatnich latach nie potrafiło sprostać wyzwaniom przed nim stojącym, jeżeli chodzi o pomoc dla Polonii w Niemczech. Mniejsza o przyczyny tego stanu rzeczy, nie mniej jednak mieliście absolutne prawo czuć brak zainteresowania waszymi sprawami. Bardzo często odbierałam takie sygnały, głosy że Macierz nie dość skutecznie Was wspiera w pielęgnowaniu tego, co dla nas wszystkich jest najważniejsze – ja bym to nazwała – dziełem uprawiania polskości.
Chcę wyraźnie dzisiaj podkreślić, że patrząc na Niemcy myślimy o partnerstwie, o równym traktowaniu drugiej strony. W tym kontekście pragnę zapewnić, iż Warszawa realizuje zapisy traktatu polsko-niemieckiego o dobrym sąsiedztwie i tego samego – co wydaje się być oczywiste – domagamy się od Niemiec. Dlatego też apeluję do niemieckich polityków, by nie odkładali ad acta sprawy przywrócenia statusu mniejszości polskiej w Niemczech, by polskim organizacjom (ich prawnym spadkobiercom) oddano zrabowany majątek, by polska kultura i szkolnictwo znalazły swoje właściwe miejsce w polityce państwa niemieckiego.
Dlatego też zwracam się z prośbą do p. Angelę Merkel, by pochyliła się nad problemami polskiej mniejszości w Niemczech, by nie zamykała oczu i uszu na jej potrzeby, by zechciała wesprzeć (w końcu) swoich obywateli, którzy chcą budować silne i bogate państwo nad Szprewą, kraj będący w ścisłym sojuszu z Polską. Apeluję do p. Kanclerz, i odwołuję się do owego pierwiastka polskości, który ponoć płynie również w Jej żyłach.
Chcę, aby z tego naszego dzisiejszego spotkania w stronę niemieckich polityków poszedł oto taki impuls – jesteśmy gotowi do rzeczowej dyskusji, pamiętając o podstawowej zasadzie: „Dobry interes, to jest interes dla obu stron. Interes dobry dla jednej strony, to jest zwykły szwindel”.
Proszę państwa, widzę różnice potencjałów pomiędzy obydwoma państwami, ale Polska powoli gospodarczo staje. Nie jest to proces szybki ani łatwy, ale my jesteśmy narodem, który szybko się uczy. George Friedman, amerykański politolog, powiedział ostatnio: „Polska nie była wielką potęgą od XVI wieku. Ale kiedyś nią była – i, jak sądzę, będzie znowu”. Silna Polska leży w interesie Niemiec. Silne Niemcy leżą w interesie Polski.
Życzę państwu – jak mówi irlandzkie przysłowie – by drogi wychodziły wam naprzeciw i zawsze wiodły was do Ojczyzny.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Poseł na Sejm RP