Historia uczy, że nikogo nie uczy. Nikogo, jak nikogo, ale polityków najmniej. Z wydarzeń minionego stulecia powinniśmy wyciągnąć wnioski i zawczasu reagować na sytuację międzynarodową. Czy rządzący tak czynią? Nie. Jeszcze nie tak dawno „prezydent” RE mówił, że jesteśmy bezpieczni jak jeszcze nigdy, a Rosja jest normalnym, demokratycznym państwem. Społeczeństwo zostało kompletnie zdemilitaryzowane, szkoda byłoby naszych synów i mężów wysyłać na front, bo by się – zwyczajnie – pozabijali przy rozkładaniu kolby. NATO i owszem gwarantuje, że w razie czego, to nam pomoże, ale żadnych baz zakładać już na terenie Polski nie chce. Oczywiście, nie szukam żadnych prostych analogii do 1939 r., ale czy one same się nie nasuwają? Różnica polega na tym, że przed 1939 r. polskie społeczeństwo było gotowe bronić swojej niepodległości, a ostatnie badania opinii publicznej pokazują, że prawie 50 proc. Polaków nie widzi potrzeby poświęceń, gdyby taka potrzeba zaistniała…